Bądź sobie sterem, żeglarzem i okrętem

sztorm-na-morzu

Ten tekst powinien powstać kilka miesięcy temu. Dobrze jednak, że tak się nie stało, bowiem przesiąknięty byłby wulgaryzmami powstałymi pod wpływem negatywnych emocji, które mną wówczas targały…

Nie lubię pesymistów. Gadek pesymistycznych też lubił nigdy nie będę. Ich słowa cierniem dla mych uszu, zamęt i spustoszenie sieją. W zamku przed nimi bym się schował, takim z 3 metrowym  grubym murem. Nie przeszliby, nie doszliby. A gdyby jednak? Garnizon uzbrojonego wojska rozlokował w każdym zakamarku i fosę dookoła kamiennej twierdzy gdzie krwiożercze istoty by pływały. I doły wilcze i minowe pola. Już by nie doszli, już by nie przeszli. Herezji nie głosili, nastroju nie psuli. Podczas jednej z konwersacji z bliską mi osobą, w oazie spokoju woda wrzeć zaczęła. ” W Twoim wieku, też miałam marzenia, jednak życie zweryfikowało wszystko” – tak brzmiały słowa. Nie rozumiem. W pakiecie młodości dostajemy różowe okulary? By wszystko łatwe i przyjemne się zdawać miało, co potem? Wichura wielka z nosa okulary zdmuchnie, latek przybyje, skonfrontujemy się z szarą rzeczywistością? Marzenia w pył się obrócą?

Więc dryfują  jak te statki bez masztu, po morzu spokojnym, ciepłym, przyjemnym i miłym. Delikatny wiaterek muska skórę. Nic szczególnego się nie dzieje. Co dzień to samo. W zasadzie to nie dzieje się nic. Nuda . Ilu z was tak ma? No ilu!? Przecież każdy z nas jest kapitanem własnego okrętu dzierżącym w swych dłoniach ster, zatem płyńmy gdzie nam się żywnie podoba! W stronę słońca! Spełniać swe marzenia, przecież każdy jakieś ma! Żyjąc pełnią życia, a nie życie tylko przeżywając. Nie jeden sztorm na drodze czeka, fale wysokie i zimne. Łatwo nie będzie, a gdy trudno, znaczy, że dobrą drogę obraliśmy. Z bagażem doświadczeń, zahartowanym duchem, kolejne szlaki w przyszłości przemierzać. Wokół nas nie ma magicznej siły, która ciska nas na prawo i lewo „bo los tak chciał”, „to nie jest dla mnie”,’on miał lepszy start”,”jestem za stary” – to są wymówki słabych ludzi. Spójrzcie na dłonie. Nasz los leży właśnie w nich. Możemy być kapitanem na własnym okręcie lub majtkiem na cudzym.Głównym bohaterem naszego  filmu lub statystom u  kogo innego. A gdy któryś z rozdziałów nam się nie spodoba lub stwierdzimy, że to nie to, zawsze możemy zacząć pisać od nowa…

M+

 

 

Facebook Comments

2 Comments

  1. WK

    Jeden z Twoich lepszych wpisów.
    „Spełniać swe marzenia, przecież każdy jakieś ma!”
    A co poradzisz osobom, które zatraciły się w podążaniu za tłumem, chcąc go wyprzedzić zgubiły gdzieś własne marzenia i teraz nawet trudno im je zdefiniować? Bardzo chcą to zmienić. Jak się przemóc i wyjść z dotychczasowej bezpiecznej „comfort zone”?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *