Cezar się nie starzeje, on dojrzewa

Kojarzycie film pt: „Asterix na Olimpiadzie”? Trafiając zupełnie przypadkowo na najlepsze urywki z filmu, stwierdziłem, że mam już tytuł, który idealnie wkomponuje się w tematykę dzisiejszego wpisu. Dlaczego? Ponieważ zbliża się ćwierćwiecze mej egzystencji na tym świecie….i tak miewam wybujałe ego.

10 ZŁOTYCH LAT

„To teraz zacznie się najlepsze 10 lat Twojego życia” – rzekł do mnie starszy kolega, w dniu mych 20 urodziny. Cieszyłem się na tę myśl. Mam wrażenie, że minął miesiąc, a ja już mam lat 25. Tak, czas zapieprza niebłagalnie. Z drugiej jednak strony, jeśli zastanowię się, ile przez ten czas doświadczyłem. Złamane serca. Łamane serca… nosy. Podróże udane. Podróże przed wcześnie zakończone. Wspaniali ludzie, którzy podziwiają, dopingują i wspierają w ciężkich chwilach. Banda chujów i kurew, którzy plują, szydzą i wbijają nóż w plecy. Wypowiedziane słowa: ” W życiu już mnie nic nie zdziwi”. I wiecie co się wtedy dzieje? Uwierzcie mi, bardzo się zdziwicie. Już ich więcej nie wypowiadam. Życie ma to do siebie, że jest bardzo nieprzewidywalne. Bardziej niż może nam się zdawać. Fortuna może uśmiechnąć się do nas w mgnieniu oka. W tym samym mgnieniu oka wszystko może obrócić się w pył. W dużej mierze wszystko zależy od nas. Naszych czynów i działań.

Nie wiedziałem, czy będą to najlepsze lata mojego życia. Pragnąłem jednak w to wierzyć. Kiedyś wyobrażałem je sobie jako jedną wielką imprezę, pełną seksownych dziewczyn i alkoholu. Kiedyś jednak myślałem, że w wieku 25-26 lat dobrze będzie się już ustatkować. Znaleźć wspaniałą kobietę, z którą założę rodzinę, wybuduję dom, przy którym posadzę drzewko i będziemy żyli długo i szczęśliwie. Czy nadal tak myślę ? Nie. Ważne jest ustawienie priorytetów, a miłość nim nie jest. Ona pojawi się w najmniej spodziewanym momencie. Za gnojka definicją szczęścia były dla mnie imprezy. Te dawały mi chwilową przyjemność. Niczym narkoman, raz, czasem dwa razy w tygodniu aplikujesz sobie płynne szczęście, oddajesz się temu krocząc drogą, która prowadzi donikąd. Nie przeczę, lubię się pobawić. Pewnie bardziej niż powinienem, jednak są rzeczy ważniejsze. Ważniejsze dla mnie jest prowadzenie życia na satysfakcjonującym mnie poziomie. Zostawienie po sobie śladu innego niż własne nasienie na chusteczce lądującej w koszu. Pogoń za marzeniami, kolekcjonowanie chwil i wiele innych, o których pewnie wspomnę z czasem. Będąc konsekwentnym sprawie, że nie 10 lat a całe moje życie będzie najlepsze. A każdy rok lepszy od poprzedniego! Tego życzę sobie sam.

Cezar się nie starzeje on dojrzewa

SAMOTNOŚĆ

Poniżej zamieściłem zdjęcie zrobione jeszcze za czasów, gdy mieszkałem na emigracji. Jest to jedno ze smutniejszych zdjęć, jakie mam. Robiąc je, łzy leciały mi po policzku, przez co mój urodzinowy „tort” miał lekko słonawy posmak. Członkowie rodziny, którzy przebywali ze mną wówczas w Anglii, powyjeżdżali do Polski na urlop. To samo tyczyło się najbliższych znajomych. Zrządzenie losu? Być może. Byłem całkiem sam. Sam podczas mojego wielkiego święta. Smutków niestety nie udało się utopić w butelce szampana Piccolo, jedynie bąbelki uderzyły do głowy bardziej niż zawsze. Użalałem się nad swym marnym losem cały dzień. Tak, byłem takim smutnym spizdźiałym człowieczkiem, który powiedział wtedy sobie, że nigdy więcej nie będzie obchodził swej uroczystości sam.

 

A może i będę. Nie raz, nie dwa i wcale mi to nie przeszkadza. Dlaczego? Bowiem tamta 21-letnia imitacja mężczyzny popełniała kuriozalny błąd. Uzależniała swoje szczęście od innych osób, a gdy tych zabrakło, stawała się obrazem nędzy i rozpaczy. Często widać to na przykładach singli, którzy twierdzą: „Jak znajdę drugą połówkę, to będę szczęśliwy”. Nie, nie będziesz. Druga połówka pełni rolę „uzupełniacza” – wypełnia wszelkie braki czy to w marzeniach czy uczuciach, a gdy jej nie ma? Jesteś w czarnej dupie.

Szczęście jest w nas samych. Jeśli nie będziesz potrafił być szczęśliwy sam ze sobą, nie będziesz umiał być szczęśliwy także z innymi ludźmi. Dlatego mam dla Ciebie radę, jeśli przyjdzie Ci celebrować twe święto samemu. Stań przed lustrem patrząc na swe odbicie, i z całą powagą powiedz: ” Jestem czarodziejem. Sprawie, że w ciągu 3 sekund się uśmiechniesz…”. Może to głupie, ale skuteczne w 100% jeśli chodzi o wywoływanie uśmiechu na smutnych lub zadumanych buziach (Nie wierzysz? Sprawdź!). Gdy poziom endorfin zostanie podniesiony i dalej patrzysz w swe zacne odbicie na, którym już gości uśmiech, wyzeruj szampana piccolo i idź w miasto pokazać, jak bawi się jedno-osobowa armia 😉

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *