Lepiej przeżyć jeden dzień jako lew, niż żyć sto lat jak owca

Od ekranu monitora oderwał mnie głos syren, który dobiegał zza okna. Wybiła godzina 17:00. Ruch na mieście zamiera. Dokładnie 73 lata temu o tej samej godzinie, ma miejsce jedno z najważniejszych wydarzeń w nowoczesnej historii Polski – Powstanie Warszawskie. Kwestionowane w swej słuszności po dziś dzień, wzbudza spore emocje…

– …ale Francuzi nie stawiali praktycznie żadnego oporu.

– No i co z tego? Popatrz, jak oni żyją teraz…jak pączki w maśle, a my? Musimy emigrować, by zapewnić sobie godny byt.

– Jak to, co z tego?

– Już wolałbym być francuzem niż polakiem.

Po tych słowach, niczym bańka mydlana prysł szacunek, który miałem do rozmówcy, z którym toczyłem dyskusję na temat Powstania. Byłem wulkanem, który mógł w każdej chwili wybuchnąć. Nic dobrego by z tego nie wynikło, biorąc pod uwagę, że rozmowę prowadziliśmy w pracy. Odszedłem. Ile ludzi tyle poglądów do życia, jak i jego podejścia. Rycerze i samurajowie imponowali mi od najmłodszych lat. Mieli swój honorowy kodeks, gotowi do poświęceń w imię bliskich osób, czy wierzeń, nawet gdy te okupione było ich własnym życiem. Wydawać by się mogło głupie, jednak dla mnie było romantyczne.

Łatwo rzucać „mięsem” wyzywając inicjatorów tego wydarzenia od idiotów czy debili – a te opinie w internetach są powszechne. Szczególnie z perspektywy wygodnego fotela, popalając fajkę, sącząc browarki i  oglądając „mądre” głowy dywagujące na ten temat . Jak zmieniłoby się zdanie  tych osobników, gdyby sąsiad wparował z brudnymi buciorami do domu owego „delikwenta”. Podeszwa buta, niczym stempel pieczątki urzędnika wylądowałby na poliku, zwalając go z wygodnego fotela, w którym wygodnie rozsiada się sąsiad, który uprzednio gwałci jego żonę i córkę. Na koniec obwieszcza się właścicielem posiadłości.

Ładnie podsumował to Bogusław Linda ”  Tak jak słyszymy od ludzi, którzy przeżyli powstanie warszawskie, byliśmy, tak wkurwieni na tych Niemców, przez tyle lat, że nas rozjebywali po kątach, że myśmy i tak poszli nawet, żeby zginąć, żeby mieć chociaż 5 minut tego, żeby człowiek był kurwa wolny”

To jak odwieczna walka serca z rozumem. Posłużyć można się wcześniej wspomnianym przykładem francuzów, którzy za wszelką cenę chcieli zniwelować straty własne, jak i materialne nie podejmując większej walki, wyzbywając tymczasem kręgosłupa moralnego. My kierując głosem serca, podjęliśmy nierówną walkę z okupantem, rzucając w samobójczy szał, woląc zginąć jako wolni ludzi aniżeli żyć pod butem wroga, przeżyć jeden dzień jako lew niż żyć sto dni jako owca. Z jakim skutkiem, każdy wie. Uszanujmy ich bohaterską postawę i ofiarę, którą złożyli w imię wolnej Polski i namiastki normalności. Zawsze mogli uciec lub kolaborować z wrogiem. Mogli, lecz zdecydowali się zostać i walczyć.

Cześć i chwała bohaterom!

M+

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *